Parę uwag o znaczeniu imion Jezus i Mahomet. Część druga

Parę uwag o znaczeniu imion Jezus i Mahomet. Część druga


Z imieniem Mahomet polska? Wikipedia wydaje się mieć jakieś dziwne problemy.

Jeśli już zdecydujemy się zajrzeć na stronę o Mahomecie, to zostaniemy tam skonfrontowani ze zdaniem:

pełne arabskie imię: Muhammad ibn Abd Allah ibn Abd al-Muttalib”

Nasze doświadczenia z informacjami z polskiej? Wikipedii nie są jednak, delikatnie mówiąc, najlepsze i dla pewności sprawdźmy lepiej co na ten temat piszą inni.

Okazuje się, że u Niemców wygląda to już całkiem inaczej i jego imię jest tam znacznie dłuższe.

Abū l-Qāsim Muhammad ibn ʿAbdallāh ibn ʿAbd al-Muttalib ibn Hāschim ibn ʿAbd Manāf al-Quraschī”

Co w takim razie jest w tym imieniu takiego niewygodnego, ze „polska” Wikipedia stara się je maksymalnie skrócić?

Odpowiedz jest oczywiście taka, że propagandziści odpowiedzialni za robienie Polakom gówna z mózgu nie chcą oczywiście „wywoływać wilka z lasu” i dostarczać im informacji, które mogłyby ich prowadzić do „głupich” skojarzeń.

Taka polityka funkcjonuje w Polsce bardzo dobrze, bo obecne pokolenia Polaków dają się wodzić za nos, że aż przykro. Zamiast samemu nauczyć się wyciągać wnioski z tego, co mają przed własnymi oczyma, za bardzo dowierzają ludziom, których jedynym celem jest utrzymanie ich w niewiedzy i zniewolenie ich dusz.

W przypadku imienia Mahomet, nie tylko ono wskazuje na jego słowiańskie pochodzenie, co omówiliśmy już poprzednio,


ale również prawie wszystkie pozostałe jego imiona i przydomki powinny tak naprawdę być dla Polaków łatwe do zrozumienia.

Już pierwszy człon jego imienia musi budzić w nas poczucie tego, że skądś to znamy.

Abū l-Qāsim (ten pierwszy człon imienia został przez polska? Wikipedię całkowicie pominięty) czytamy go jako „Abu i Kaśim”. W arabskim oryginale "القاسم محم” sprawa jest jeszcze bardziej oczywista, ponieważ początek jego imienia tłumaczymy po prostu jako „Qasim Mohammed”.

Słowo „Kaśim” wzbudza w nas jednak skojarzenia. W języku polskim znajdziemy je w wyrazie „kazanie” lub w wyrazie „kaznodzieja”. Jeszcze lepiej jest to widoczne w innych językach słowiańskich gdzie słowo „сказать” po rosyjsku oznacza „powiedzieć” a po bośniacku „kažem” lub „kaćem” oznacza mówię.

Tak więc ten pierwszy człon imienia oznacza po prostu „Mówca (głosiciel) Mohammad”

Dalsze części jego imienia są jeszcze bardziej fascynujące i wystawiają nasze utrwalone od pradawna przekonania na ciężką próbę.

Kolejny element „ibn ʿAbdallāh” tłumaczony jest jako „syn Abdallaha”.
Polska? Wikipedia idzie jeszcze dalej w swoich oszukańczych praktykach i zapisuje to imię jako „ibn Abd Allah” aby zachachmęcić jego prawdziwe znaczenie jeszcze dokładniej.

W obu przypadkach mamy tu do czynienia z oszustwem, ponieważ jak tę część imienia powinniśmy zapisać, widzimy jednoznacznie w trzeciej jego części „Abd al-Muttalib”. Ta konstrukcja powtarza się następnie wielokrotnie w pozostałych częściach imienia i potwierdza tym samy jej prawidłowość.

Imię Abdallah, który jest obecnie bardzo popularne wśród muzułmanów, musi być w rzeczywistości zapisane więc następująco „Abd al Lah”.

Abd al” tłumaczymy jako „sługa”, tak więc wyrażenie „ibn ʿabdallāh”, lub jak to nam wmawia to „polska” Wikipedia „ibn Abd Allah”, oznacza po przetłumaczeniu „syn sługi Laha”.

Lach oznacza tu jeszcze inne określenie herosa Lele, które następnie stało się synonimem wszystkich wyznawców Lele i Polele, w tym i Polaków, dlatego i najstarsze nazwy naszego narodu to „Lachy” i „Polachy”.

Kolejny człon imienia to również mowa słowiańska. Określenie „Muttalib” oznacza już na pierwszy rzut oka „Kochający Matkę”

Dalsze imię to „Hāschim”, co jednoznacznie daje się rozpoznać jako „Hoży” czyli piękny, urodziwy.

Manāf” jest trudniejszy do zrozumienia ale może mieć np. coś wspólnego ze staropolską nazwą statku „nawa” a więc kolejny przodek Mahometa nazywany był „Żeglarzem”.

Oczywiście skoro wśród tych wymienionych bezpośrednich przodków Mahometa znaleźliśmy tyle słowiańskich znaczeń, to również wśród jego legendarnych praojców musiały znajdować się imiona o jednoznacznie słowiańskiej etymologi.

W tym celu spójrzmy na tę listę zamieszczoną w niemieckiej Wikipedii.


Oczywiście dla większości imion nie znajdziemy od razu słowiańskiego wzorca, ale jest wśród nich również takie, które zrozumiemy od razu - „Yaschdschub”.
Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości, że oznacza ono imię „Jastrząb”.

To imię jest dobrym przejściem dla wyjaśnienia ostatniego członu imienia Mahometa czyli „al-Quraschī”. To określenie znaczy po arabsku „z rodu Quraschī”.

Oczywiście widzimy i tutaj typową dla współczesnej propagandy metodę takiego doboru liter, aby graficzny wygląd danego wyrazu nie przypominał mowy słowiańskiej. Jest to powszechny chwyt stosowany w językach zachodnich, które próbują zataić swoje słowiańskie korzenie, jak np. we francuskim czy też niemieckim, ale jak widać, nie obcy też językowi arabskiemu.

Również i w omawianym przypadku powinniśmy to określenie zapisać tak, jak je słyszymy, czyli fonetycznie, a wtedy mamy już znajomy nam wyraz „Kurasi”.

Nasze źródła” informacji zrobiły jednak z Kurasi – Kurajszytów. Brzmi nieźle, szczególnie jeśli się chce zachachmęcić przed Polakami prawdziwe znaczenie tej nazwy.

Kurasie to do dzisiaj występujące w Polsce, szczególnie na Podkarpaciu, nazwisko.

Kuraś to starodawne określenie koguta.

Słowianie z terenów obecnej Polski, którzy na przełomie epoki brązu i żelaza zaczęli podbijać Bliski Wschód, ale również Europe Zachodnią, zachowali tam swoje najdawniejsze struktury plemienne, do których należały również rody. Szczególnie ważna rola przypadła rodowi „Kurasi” którzy to w wielu przypadkach objęli czołowe pozycje w tworzących się tam nowych strukturach państwowych i plemiennych.

Rzymianie natrafiając w swoich podbojach na plemiona słowiańskie tłumaczyli napotkane samookreślenia tych ludów na łacinę i z tego powstały takie określenia jak Galowie, Galia, i Galileja.

To ostatnie prowadzi nas znowu do Jezusa który określany był również przydomkiem „Galilejczyk”

Ta nazwa jest bardzo symptomatyczna, bo pozwala nam zrozumieć dlaczego określenia Galia, Galowie i Galicja są tak bardzo rozpowszechnione w świecie.

W słowie Galilejczyk rozpoznajemy od razu dwa osobne człony. Pierwszy pochodzi od łacińskiego określenia koguta „Gallus” a drugi, „Lejczyk”, to najwyraźniej zdrobniona forma imienia „Lele”.

Tak więc Galilejczyk oznaczało nic innego jak „Kogut Lela”.

Musimy więc przyjąć, że to określenie objęło z czasem wszystkie plemiona wyznające kult Lele i Polele w Europie i na Bliskim Wschodzie, a następnie stało się bazą do nazewnictwa regionalnego.

Tak więc Jezus był również członkiem takiej wspólnoty, a tym samym jego pochodzenie mogło być tylko słowiańskie.

Zresztą w starożytności widzimy to również na wizerunkach Jezusa jak np. na tym fresku z katakumbów świętego Kaliksta w Rzymie z 3 wieku naszej ery, w których chowano pierwszych chrześcijan jak i ich biskupów.



Na rym fresku Jezus nosi na głowie czapkę identyczną z tą jaką używali słowiańscy Scyci.

Na innym wizerunku Jezusa z tych samych katakumb widzimy go w towarzystwie koguta.



Wśród Słowian kogut miał różnorakie symboliczne znaczenie, ale generalnie symbolizował odrodzenie i ochronę przed złem.

Z tej racji stal się również symbolem kultu Lele i Polele których starożytni Słowianie uważali za żywe wcielenie Boga w postaci ludzkiej, zesłanych na ziemię dla wyzwolenia jej mieszkańców od zła.

Tłumaczy to nam również dlaczego pierwsi władcy żydowscy, ale również większość innych władców na przestrzeni dziejów, odwoływała się do tej symboliki zagarniając dla siebie rolę wysłannika Boskiego na ziemi i uzurpując tym samym dla siebie Boskie pochodzenie.

Nie jest jednak wykluczone, że w istocie ród Kurasi panował w czasach antycznych od Arabii poprzez Polskę aż do Półwyspu Iberyjskiego.

Do tego rodu należeli więc nie tylko Jezus i Mahomet ale również Merowingowie, których pozostałością jest kogut jako symbol Francuzów.

Również nasi Piastowie od samego początku odwoływali się do tej symboliki co świadczyłoby o ich pochodzeniu z rodu Kurasi.

Przypomnę tutaj to, że na pierwszych monetach bitych przez Piastów widzimy postać koguta jako symbol władzy królewskiej.


Dopiero ukoronowanie się Chrobrego na Cesarza Rzymu stało się impulsem do zmiany tej symboliki i zastąpiło wizerunek koguta, cesarskim orłem.


Wracając do Mahometa, to oczywiście słowiańskie ślady związane z tą postacią są tak liczne, że aż trudno je tutaj wszystkie wymienić. Warto jednak wspomnieć o takiej ciekawostce, że Mahomet uciekając z Mekki znalazł schronienie wśród mieszkańców miasta Medyny. Tylko że to miasto, w dawnych czasach nosiło całkiem inna nazwę.

Nazywane było określeniem „Jasrib”, przynajmniej w takiej formie jest ono obecnie zapisywane.

Oczywiście i to określenie jest nam najwyraźniej znane. „Jas” odpowiada omawianemu już poprzednio starosłowiańskiemu określeniu na stojącą wodę, jezioro lub staw, natomiast „rib” odpowiada naszego określeniu „ryby”. Tak więc Medyna nazywana była pierwotnie „Rybne Jezioro”.

Takich toponimów o słowiańskim pochodzeniu było w przeszłości niezliczone ilości na Bliskim Wschodzie, ale w większości przypadków zostały one wyparte przez późniejsze arabskie nazwy, lub tak zdeformowane, że nie przypominają już w niczym swojego pierwowzoru.

Dla interesujących się arabistyką otwiera to wprost nieskończone pole do badan zródłosłowia języka arabskiego.

Pokazane tutaj zależności wskazują na to, że Chrześcijaństwo jest niczym innym jak zaadoptowanym słowiańskim kultem Lele i Polele. Chrześcijaństwo w przeciągu wieków nadało temu kultowi coraz bardziej orientalny wystrój, aby zatrzeć jego słowiańskie pochodzenie, ale mimo to jeszcze w późnym średniowieczu słowiańska symbolika była w tym kulcie powszechna.

Kościoły chrześcijańskie zwieńczone były figurami koguta nawiązującymi jednoznacznie do kultu Lele.
Również muzułmańskie meczety zdobione są symbolem półksiężyca, Tylko że ten półksiężyc to tak naprawdę jest niczym innym jak sierpem, słowiańskim symbolem Polele.

Chrześcijaństwo tym rożni się od dawnego kultu Lele, że odrzuciło powtarzalność aktu zejścia Boga na ziemię i jego samoofiary w celu zbawienia jej mieszkańców, a przyjęło, że jedyną prawdziwą i ostateczną ofiarą było ukrzyżowanie Jezusa Chrystusa (Czystego Dębu).

Powszechność kultu Lele oraz powtarzalność aktu samoofiary „Żywego Boga” każe nam jednak wątpić w historyczność postaci Jezusa Chrystusa. Jest on raczej uosobieniem całego zastępu ludzi, którzy dobrowolnie złożyli ofiarę swojego życia dla dobra wszystkich.

Taka interpretacja znajduje swoje potwierdzenie na drugim końcu Europy.

W Irlandii już od dawna znajdowano doskonale zachowane w torfie ciała rytualnie zabitych mężczyzn.


Charakterystyczne było to, ze ofiary te należały do osób uprzywilejowanych o bardzo wysokim statusie społecznym. Potwierdzone to było nie tylko bogactwem stroju takiej ofiary, ale również jej wyglądem zewnętrznym. Osoby te za życia nie wykonywały żadnej ciężkiej pracy ani nie uprawiały rzemiosła wojennego. Nawet ich paznokcie były tak wypielęgnowane jakby dopiero co wyszli od manicurzystki.

Panuje przekonanie ze w Irlandii panował zwyczaj rytualnego zabijania panujących władców po zakończeniu ich rządów.

W aspekcie tego co udało się nam wydedukować musimy te znaleziska zinterpretować jako pochowki posłańców Bożych Lela i Polela. Ich rola więc nie było rządzenie poddanymi, co raczej wykupienie ich grzechów ofiara własnego życia.

Tak prozaiczna sprawa jak wyjaśnienie znaczenia paru imion doprowadziła nas, ku naszemu zaskoczeniu, do wniosków które stoją w całkowitej sprzeczności z obowiązującą doktryną, ale za to tłumaczą dostępną nam wiedzę dotyczącą historia Europy i Bliskiego Wschodu w sposób całościowy i spójny, dając nam wizję Europy w której nasi słowiańscy przodkowie byli jej głównymi budowniczymi.


Parę uwag o znaczeniu imion Jezus i Mahomet

Parę uwag o znaczeniu imion Jezus i Mahomet


Trzy najważniejsze religie monoteistyczne są ze sobą ściśle związane i powołują się na wspólny fundament jakim jest Stary Testament.

Kojarzymy je z ludami semickimi i oficjalna nauka wpoiła nam przekonanie o tym, że to właśnie ludy semickie rozpowszechniły te religie po świecie.

W moim cyklu artykułów o inwazji „Ludów Morza” na Bliskim Wschodzie przedstawiłem moją wersję wydarzeń i w tej wersji centralną rolę odgrywają Słowianie.





Okazuje się, że propagowana przez oficjalną naukę historia starożytności jest niczym innym jak wydumanym wymysłem (w najlepszym przypadku), ale tak naprawdę bezczelnym oszustwem, nie opartym na żadnych racjonalnych przesłankach.

Odczytanie przeze mnie napisu Nabatejczyków,



jak i Filistynów


połączone ze świadectwami archeologicznymi tych ludów, pozwala nam na nowe spojrzenie na historię Bliskiego Wschodu oraz na zrozumienie tego, że nasi przodkowie odegrali w tej historii decydującą rolę.

Wszystko wskazuje na to, że kultura słowiańska dominowała ten region znacznie dłużej niż sadziłem i dokumenty pisane potwierdzają to, że jeszcze na przełomie er mowa słowiańska była w tym rejonie mową codzienną znacznej części żyjącej tam ludności.

Nasuwa się więc pytanie, czy również Jezus mógł mieć coś z tą kulturą wspólnego i czy czerpał z niej inspiracje dla tak daleko idącej reformy Judaizmu?

Oczywiście musimy się też zapytać, czy Judaizm przełomu er w ogóle ma coś wspólnego z Judaizmem współczesnym i czy jego obecna forma nie jest tylko nowym tworem czynników politycznych ostatnich 200 lat?

Podjęty temat jest złożony i wymaga dogłębnej analizy dostępnych faktów. Jednak od czegoś trzeba zacząć i takim początkiem może być sama analiza imienia Jezus, a dokładniej mówiąc Jezus Chrystus, bo tak jest ten twórca Chrześcijaństwa powszechnie nazywany.

Trzeba zauważyć, że imię Jezusa w innych językach, szczególnie słowiańskich, przybiera trochę inną formę, i tak u południowych Słowian, a szczególnie prawosławnych, nazywany jest on imieniem Isa.

Zaznaczam, że końcówka „us” jest pozostałością wpływów greckich i dla prawidłowej analizy tego imienia nie ma on żadnego istotnego znaczenia.


Określenie „Isa” jak i „Jez” są w językach słowiańskich powszechnie spotykane. Przeważnie związane są one z wodą. Albo z wodą płynącą jako strumień lub rzeka, w takich nazwach rzek jak ISAra lub ISEr, albo z określeniem wody stojącej jak np. w wyrazie JEZioro lub JAZ.

Ta interpretacja imienia Jezusa ma jak najbardziej sens, bo nawiązuje z jednej strony do niepokalanego (czystego) poczęcia Syna Bożego, a z drugiej strony do aktu chrztu w wodach rzeki Jordan.

Określenie Jezus lub Isa było by więc imieniem oznaczającym po słowiańsku „czystego” „niepokalanego”

Co w takim razie z jego przydomkiem Chrystus. Oczywiście również i to imię jest przez oficjalną naukę interpretowane fałszywie.

W sposób jednoznaczny określenie to nawiązuje do południowosłowiańskiej nazwy dębu – „hrast” „hrastov”. Dąb był w religii słowiańskiej jednoznacznie związany z Bogiem oraz stanowił symbol słowiańskiego herosa Polele, zwanego wśród Polaków pod imieniem Wyrwidąb.

Dla Słowian Jezus był więc niczym innym jak uosobieniem ich legend związanych z kultem Lele i Polele, stąd nadali mu imię „Czysty Dąb” jako potomkowi Polele, założyciela królewskiego rodu wśród Słowian.

Wśród zabytków etruskich znajdziemy również i takie które potwierdzają taką właśnie interpretację.

Tak jak na tym etruskim lustrze.



Postać po prawej stronie ma wieniec dębowy na głowie i podpisana jest imieniem „ALUL” co jest etruskim odpowiednikiem Polele.

Na kolejnym przykładzie widzimy postać w pozie hinduskiego Kryszny.



opisana napisem:



Ten napis jest łatwy do przetłumaczenia i zaskakuje nas natychmiast swoim znaczeniem.

Odczytujemy go jako „Żiwu Buh”, „żywy Bóg”

Podane przykłady potwierdzają nie tylko tożsamość postaci Jezusa z herosem Polele, ale także ścisłe związki słowiańskich Etruskow z ludami Bliskiego i Dalekiego Wschodu.

Symbolika słowiańska nie ogranicza się tylko do jego imienia, ale ujawnia się nam również w innych określeniach Jezusa.

Często określany jest on również imieniem „Mesjasza”. Również i to określenie ma ściśle słowiański źródłosłów. Jest niczym innym jak odrobinę zniekształconą zbitką wyrazów „Maza” od słowiańskiego „mazati” lub polskiego „mazać” w znaczeniu „zaznaczony, wybrany” oraz imienia „Jez” lub „Isa”, stąd określenie „Mazaisa - Messias” lub spolszczone „Mazajez - Mesjasz”. Pierwszy człon pochodzi od wyrazu „mazać lub pomazać”, a drugi jest słowiańskim imieniem Jezusa.


Również, częste odwoływanie się Biblii do pochodzenia Jezusa z rodu dawidowego, prowadzi nas nie tylko do słowiańskich korzeni, ale i otwiera nam również możność zrozumienia tradycyjnych podań i symboliki zarówno chrześcijańskiej, żydowskiej jak i muzułmańskiej.

Już samo imię Dawid musi wzbudzać w nas skojarzenia z mową słowiańską. Podobieństwo tego imienia do określeń „dowodzić” i „dowódca” w polskim, czy „dovede” - „przewodzić” w bośniackim są jednoznaczne.

Określenia te wywodzą się od słowa wodze, czyli postronka za pomocą którego kierujemy zaprzęgiem końskim.

To słowo zostało następnie zapożyczone przez Słowian na określenie tego, który stał na ich czele w czasach pokoju i wojny. To zapożyczenie jest podyktowane tym, że wyprawy wojenne Słowian dokonywane były przeważnie w formie zagonów rydwanów i zaprzęgów końskich.

W ten sposób użycie określenia „Wodza” do nazwania kierującego wojskiem nazwą „Wódz” było jak najbardziej naturalne.

Pomniejsi przywódcy podlegający głównemu wodzowi nazwano określeniem „dowódca”, czyli tym który należy bezpośrednio DO WODZA.

David był właśnie takim dowódcą w pierwszym państwie żydowskim za rządów króla Saula (z Lula).

Kiedy sam został królem, to jego pierwotne wojskowe określenie wyewoluowało do jego imienia własnego, pod jakim znamy go obecnie.

Z tej samej grupy znaczeniowej wywodzi się słowo „wędzidło”. Również ono pierwotnie brzmiało zapewne inaczej i miało formę wyrazu „wenda”. Ten wyraz użyto również dla określenia osoby przywódcy plemienia czy też państwa. Z naszej historii najlepszym przykładem jest legendarna królowa „Wanda” czyli starożytna przywódczyni Słowian z terenów Polski.


Ten sam wyraz używano również w odniesieniu do tego plemiona z którego wywodził się najwyższy ród królewski i któremu przysługiwała z tego względu przywódcza rola wśród Słowian.
Ta nazwa przetrwała wieki utrzymując się w takich określeniach przodków Polaków jak „Wendowie”, „Weneci” idt.

Zresztą sprawa imienia „Dawid” jest znacznie bardziej zagmatwana niż się to wydaje, o czym świadczy mozaika znaleziona w synagodze z terenów Gazy.



Przedstawia ona Dawida grającego na lirze. Nad centralną postacią widzimy napis który interpretowany jest jako zapisane po hebrajsku imię David.

Problem w tym, że użyty tam alfabet przypomina nam bardziej starosłowiański alfabet Etrusków niż hebrajski czy fenicki. Moim zdaniem mamy tam wyraźnie do czynienia z alfabetem łączącym wiele rożnych cech z dominacją jednak etruskiego.

Napis czytamy od prawej na lewą i już pierwsza litera może stanowić poważny problem interpretacyjny.

Oczywiście musimy z konieczności założyć, że Izraelczycy nie próbowali dokonać w tym napisie żadnych propagandowych zmian, w trakcie restauracji tego zabytku, i nie powstawiali lub nie pozmieniali tam znaków literowych tak, aby uzyskać pożądane propagandowo treści.

Szczególnie w przypadku pierwszej litery można mieć poważne wątpliwości co do jej prawidłowej restauracji. Wprawdzie przypomina ona hebrajskie „D” ale równie dobrze można ją było przerobić do obecnego kształtu z etruskiego „M” lub nawet fenickiego „P”.

Pozostałe litery możemy łatwo zinterpretować jako oryginalne, ponieważ wśród zabytków etruskich znajdziemy identyczne napisy o identycznym charakterystycznym układzie odwróconych liter „L”, które czytamy jako „LELE”.



Już zapewne u starożytnych wyznawców kultu Jahwe (Jarowita) na Bliskim Wschodzie istniała świadomość występowania tak dziwnego napisu przy wizerunkach Dawida.




Z tradycyjnych względów napis ten był powielany z pokolenia na pokolenie, ale świadomość jego znaczenia z czasem zanikła, tak jak zanikła znajomość starosłowiańskiego alfabetu.

Ludzie czasów późnego antyku i wczesnego średniowiecza interpretowali ten napis tak, jak pozwalała im na to znajomość współczesnych im języków. A najpowszechniejszym z alfabetów był w tym czasie na Bliskim Wschodzie alfabet aramejski, oraz taki który nazywany współcześnie określeniem starohebrajski, a który z pewnością jest tylko późną wersją alfabetu fenickiego.

W tym ostatnim alfabecie omawiany napis można jednak odczytać inaczej jako wyraz „GUG”. To zapewne było przyczyną tego, że pozostałości legendy o Lele i Polele, w połączeniu z tą nową interpretacja napisu, doprowadziły do powstania legendy o władcach północy Gogu i Magogu.

Ta nowa interpretacja imienia LELE rozprzestrzeniła się następnie wśród potomków bliskowschodnich Słowian i dotarła również do najbardziej odległych ich przedstawicieli żyjących w centralnej i południowej części Półwyspu Arabskiego.

Wprawdzie większość mieszkających tam ludzi miała pochodzenie semickie, ale szczególnie wśród przywódczych klanów, potomkowie Słowian stanowili jeszcze znaczącą większość i tradycja słowiańska nie została jeszcze zatarta późniejszymi arabskimi naleciałościami.

Kult Lele i Polele, lub też według nowego nazewnictwa Goga i Magoga, znajdował też wyraz w słownictwie używanym jako imiona dla dzieci.

Jednym z takich imion był również Magomet który przetłumaczymy jako „Miód Magoga”.

Med w językach południowosłowiańskich i w rosyjskim oznacza miód, ale może mieć też znaczenie „kochana” lub „kochany”.

Jeśli uwzględnimy to rozszerzone znaczenie, to imię to oznaczało albo „Kochający Magoga” lub też ewentualnie „Kochany przez Magoga”.

Współczesny odpowiednik znajdziemy np. w imieniu Ludmiła, które pierwotnie brzmiało Lelemiła, a które to znaczenie, jako antychrześcijańskie, zostało sprytnie przerobione na politycznie strawną formę.

W późniejszych czasach imię Magomed uległo semityzacji i zaczęto zapisywać je słowem „Mahomet”.

Ale o tym już w następnym odcinku.

CDN


Jak według Etrusków leczyć opuchliznę i siniaki

Jak według Etrusków leczyć opuchliznę i siniaki


Dotychczasowe zdania odczytane przez nas na złotej blaszce z Pyrgi dotyczyły recept na sporządzenie lekarstw ziołowych, stosowanych przy leczeniu stanów grypalnych.

Te przepisy na sporządzanie leków nie różnią się zasadniczo od tego, co znamy we współczesnej fitoterapii i wskazują na równie zaawansowaną (możliwe że znacznie lepszą) wiedzę Słowian w tej dziedzinie lecznictwa, jak ta którą dysponujemy współcześnie.



Kolejne zdanie odbiega zdecydowanie od poprzedniej tematyki, co na początku sprawiło mi znaczne trudności, ponieważ najpierw trzeba było rozpoznać chorobę, której dotyczy ten opis.
Oczekiwałem kontynuacji leczenia chorób układu oddechowego, a tymczasem zdanie to dotyczy czegoś całkiem innego.

Zdanie to okazało się w rozszyfrowaniu jeszcze dlatego tak niewdzięczne, bo proponowana przez Etrusków kuracja jest zaiste dość oryginalna.

Muszę jednak przyjąć, że słowiańscy lekarze czasów antycznych wiedzieli co robią i mieli empiryczne podstawy do tego, aby propagować tę kuriozalną terapię.

Omawiane przez nas zdanie zajmuje następujące położenie w tekście.



Tak jak poprzednio czytamy je od dołu do góry i z lewej na prawą.


Wydzielenie poszczególnych wyrazów było wprawdzie skomplikowane, ale po zrozumieniu tematyki zdania, nie aż tak trudne.


Zdanie zaczyna się od znanego już nam słowa „MA


Kolejny wyraz zaskoczył mnie tym, że swój odpowiednik ma tylko w języku polskim. Warto to podkreślić, bo już po raz kolejny spotykamy się z tą prawidłowością, a której omówieniem zajmiemy się dokładniej w którymś z kolejnych artykułów.


Składa się on z etruskich liter „T”, „Ż”, „A”, „SZ” i „U” czytanych jako „tżaszu”. Etruska głoska zapisana zbitką liter „” ma w jezyku polskim odpowiednik w formie zbitki literowej „CZ”. W gwarach na terenie kraju, a nawet wśród części Polaków mówiących językiem literackim, głoska „cz” jest jednak chętnie wymawiana (przy dokładniejszym wsłuchaniu się) jako zbitka głosek „t” i „ż”.

Tak więc musimy przyjąć, że i w tym wypadku autorowi tekstu chodziło o zapisanie typowo słowiańskiej głoski „cz”.

Po uwzględnieniu tego, wyraz ten musimy czytać jako „CZASZU”, co oczywiście jest etruskim słowem oznaczającym w języku polskim „czaszkę”.

Kolejny wyraz:


składa się z liter „O”, kropki, litery „Ż”, „A” i „T”.

W miejsce kropki najlepiej pasuje litera „B”, oczywiście w etruskiej wersji.


Otrzymujemy przez to słowo „OBŻAT”, które to jednoznacznie identyfikujemy jako odpowiednik polskiego słowa „obrzęk”. Również i to słowo jest typowe tylko dla języka polskiego i nie ma odpowiednika w innych literackich językach słowiańskich.

Dalej rozpoznajemy litery „Ż”, „I”, „N”, i „U” która składają się na słowo „ŻINU”. 


Również i w tym przypadku potwierdza się nasze wcześniejsze spostrzeżenie, że autor tego tekstu dla głosek „Ż” oraz „Ź” używał tego samego znaku.


Po uwzględnieniu tej specyfiki czytamy to słowo jako „ŹINU” co już zdecydowanie przypomina nam słowo „siny” w języku polskim. W istocie różnice w wymowie są bardzo powierzchowne i zapewne powszechnie potwierdzają się w gwarach języków słowiańskich. Dzięki temu otrzymujemy też sensowny fragment tego zdania.

Kolejne słowo to etruskie litery „M”, kropka, litery „E” oraz „S”.


W miejsce kropki wstawiamy literę „I” otrzymując słowo „MIES”.

Odpowiednikiem tego wyrazu w języku polskim jest „mięso”. Tu również potwierdza się pokrewieństwo etruskiego z polskim, ponieważ w innych językach słowiańskich mięso wymawianie jest jako „meso” a więc bez zmiękczenia.

Dalej mamy słowo „UDUT”.

Jest to wyraz który w tym zdaniu ma znaczenie „utłuc”. W języku polskim znajdziemy jednak znacznie lepszy odpowiednik w słowie „dudnić”. W gruncie rzeczy różnice są tylko powierzchowne i chodzi tu w praktyce o tę samą czynność.

Następnie widzimy kropkę

pod którą ukrywa się spójnik „A”.


Dalej słowo składające się z liter „Z”, „A”, „I”, „N”, oraz „E”.


Czytamy je jako „ZAINE” i spotkaliśmy się już z nim w pierwszym zdaniu tego tekstu, co pozwala natychmiast rozpoznać jego znaczenie, czyli „zaniknie”.


Dodatkowa korzyścią jest to, że dzięki temu znajdujemy powtórne potwierdzenie znaczenia tego słowa i możemy być w 100% tego pewni, że rozpoznaliśmy je prawidłowo.

Dalej występuje słowo w którym pojawia się również kanciaste „S”, co zgodnie z zasadami szyfrowania tego tekstu, wymusza zamianę poprzedzających liter miejscami.

Również i tym razem otrzymujemy sensowne słowo, a tym samy utwierdzamy się w przekonaniu, że prawidłowo złamaliśmy sposób szyfrowania tego tekstu .

Otrzymanym wyrazem jest słowo „SZLUS”.

Domyślamy się łatwo, że chodzi tu o lekko zmienioną wymowę polskiego słowa „śluz”.
Potwierdzenie, że odczytaliśmy je prawidłowo znajdujemy po prostu z naszej codziennej praktyki.
Jeśli zdarzyło się komuś tłuc kotlety, w trakcie przygotowywania posiłku, to faktycznie musiał z pewnością zaobserwować, że w wyniku tej czynności mięso traci na swojej powierzchni wrażenie bycia mokrym, i staje się mniej oślizłe i jakby suchsze.

Odpowiednika kolejnego słowa musimy szukać w językach południowosłowiańskich, choć i tu pewne podobieństwa do polskiego są nie do przeoczenia.

Czytamy je jako „LAŻ” z kropką i domyślamy się, że trzeba tę kropkę zastąpić literą „I”.

Litera „Ż” w tym slowie również i w tym przypadku przyjmuje funkcjęe gloski „Ź” dajac nam wyraz „LAŹI”, co już zdecydowanie lepiej przypomina południowosłoweńskie słowo „lasje” i oznacza po naszemu „włosy”.

Dalej mamy słowo „ŻANA

które identyfikujemy jednoznacznie z naszym słowem „żąć”. Znacznie lepszy odpowiednik znajdziemy w bułgarskim, gdzie ta sama czynność opisana jest słowem „жъна”.

I to etruskie słowo nie jest dla nas nowoscią, ponieważ spotkalismy już je tłumacząc poniższy tekst.


Dalej spójnik „I

I jako kolejne słowo litery „L”, „E” oraz „SZ”, a na końcu kropkę. Natychmiast nasuwa się nam pomysł zastąpienia jej literą „I”, w rezultacie czego otrzymujemy słowo „leszi”.

Jak łatwo się domyśleć, jest to odpowiednik polskiego określenia „leży”. W tym przypadku celniejszym polskim odpowiednikiem jest słowo „połóż”.

Następny wyraz to litery „I” „E” oraz „I

Tworzące zaimek „IEI” odpowiadający polskiemu „jej” lub „je

Kolejny wyraz to słowo „DA

które tłumaczymy jako nasze „tam”. W rosyjskim znajdziemy lepsze podobieństwo w słowie „туда” często skróconym do samego „да”.

Rownież i tu pojawia się dowód na słowianski rodowód języka niemieckiego, ponieważ niemieckie „da” ma to samo znaczenie, co identyczne słowo po etrusku.

Ostatni wyraz składa się z etruskich liter „B”, „E” oraz „O”, czytanych jako słowo „BEO”.


Polskim odpowiednikiem będzie słowo „boli

Tym samym dokonaliśmy tłumaczenia kolejnego zdania tego tekstu:



Zdanie to czytamy jako:

MA TŻASZU OBŻAT ŹINU, MIES UDUT A ZAINE SZLUS, LAŹI ŻANA I LESZI IEI DA BEO

W wolnym tłumaczeniu zapiszemy to zdanie po polsku jako:

Ma czaszka obrzęk siny, utłucz mięso aż zaniknie śluz, ogol włosy (na głowie) i przyłóż je tam gdzie boli”.

To tłumaczenie pokazuje nam coraz wyraźniej, że blaszki z Pyrgi były rodzajem poradnika lekarskiego w przypadku chorób z jakimi spotykano się najczęściej.

Możliwe nawet, że używany był on przez osoby nie zajmujące się profesjonalnie leczeniem, ale których prestiż, z racji posiadania tej tajemnej wiedzy, uzasadniał wysiłek związany z zaszyfrowaniem tego tekstu aby chronić tę wiedzę przed ciekawością konkurentów do władzy.

CDN.

Archeologia jako element antysłowiańskiej nagonki

Archeologia jako element antysłowiańskiej nagonki


Już od dawna zwracam uwagę na to, że współczesna nauka nie ma nic wspólnego z jej pierwotnymi celami, pomnażania naszej wiedzy i dążenia do poznania prawdy o naszej rzeczywistości, ale jest jednym z podlejszych elementów propagandowych nakierowanych na utrzymanie dominacji tzw. „zachodu” w świecie.


Również archeologia stała się celem zainteresowania zachodniej propagandy, jeśli chodzi o interpretacje prawdziwego przebiegu zdarzeń historycznych.

Nie zdziwiła mnie więc informacja o tym, że amerykańscy szpiedzy z FBI aktywnie włączyli się do archeologicznych badan. Nie robią tego bezinteresownie, ponieważ dzięki temu ich agenci maja bezpośredni wpływ na wyniki badan, a co najważniejsze na ich prozachodnią interpretację.


W artykule opisany jest przypadek odkrycia pochowków mumii z nekropolii Deir-el-Bersha znajdującej się około 250 kilometrów na południe od Kairu.

Grobowiec należał do lokalnego gubernatora o imieniu Djehutynakht i został jeszcze w czasach antycznych obrabowany. Zachowały się jednak mumie zarówno gubernatora jak i jego żony z tym, że we fragmentach i nie bardzo było wiadomo jak te części złożyć w całość.



W tym miejscu na arenę wkroczyli szpiedzy z FBI proponując archeologom pomoc w analizie genetycznej zachowanych resztek.

Oczywiście najprostszą metodą byłoby znalezienie haplogrupy męskiej w badanych szczątkach, co jednoznacznie umożliwiłoby określenie przynależności poszczególnych fragmentów do kobiety lub do mężczyzny.

Wiadomo jednak, że ta metoda już od jakiegoś czasu jest niechętnie (delikatnie mówiąc) stosowana przez historyków i archeologów, bo jej rezultaty burzą wszystkie mity jakie udało się na zachodzie stworzyć przez stulecia.


Wbrew tym legendom udział obecnych populacji z terenów Europy zachodniej w przebiegu historii jest przeceniany. Okazuje się, że większość osiągnięć tzw. cywilizacji starożytnych jest dziełem przodków Słowian z terenów zamieszkiwanych przez nich do dziś.


Badanie YDNA stało się dla historyków prawdziwym tabu i ograniczają się ostatnio prawie że wyłącznie do mDNA, czyli do haplogrup żeńskich.

Te nie dają się już jednoznacznie przydzielić do poszczególnych grup ludnościowych w Europie i nie demaskują tak jednoznacznie kłamstw zachodniej propagandy jak haplogrupy męskie.

Ale nawet i w tym przypadku oszuści i ich pieski z krajów słowiańskich nie mają łatwo aby utrzymać te mity przy życiu.

Tak było też i w przypadku badan szpiegów z FBI.

Przeanalizowane szczątki wskazują na obecność mitochondrialnego DNA zaliczanego do haplogrup U5b1c, U5 b1d1a lub U5b2a5.

Oczywiście w artykule znajdziemy propagandowe brednie o pochodzeniu gubernatora z terenów obecnego Libanu.

Z premedytacją przemilcza się jednak fakt, że haplogrupa U5 jest typową haplogrupą słowiańską w obrębie której wykształciły się dwa główne podtypy. U5a charakterystyczna jest dla kobiet z terenów Słowian Europy centralnej i wschodniej oraz typ U5b charakterystyczny dla Europy południowej i zachodniej.

Tereny obecnej Polski są tymi na których oba podtypy występowały równocześnie.



W przypadku mumii mamy więc do czynienia z przedstawicielami ludności słowiańskiej, która przywędrowała do Egiptu z terenów Słowian zachodnich i południowych i założyła tam cywilizację zwaną obecnie egipską.

Również cały szereg innych badan potwierdza to, że starożytni Egipcjanie genetycznie nie mają wiele wspólnego z obecną ludnością na tych terenach, ale genetycznie byli identyczni z ludnością Europy środkowej. Byli więc Słowianami.

Oczywiście o tym fakcie nikt w tym artykule nie wspomniał i dalej bombardowani jesteśmy naukowymi bredniami o Bliskowschodniej kolebce cywilizacyjnej i o wkładzie Semitów w jej rozwój.

Badania genetyczne wskazują jednak, że czegoś takiego po prostu nie było i że Semici, i owszem byli, ale uganiali się w tym czasie za kozami po bezdrożach południa półwyspu Arabskiego.


I tu nie pomoże nawet zaangażowanie szpiegów z FBI. Pod tym względem fakty są nieubłagane.


Translate

Szukaj na tym blogu